środa, 6 stycznia 2016

O Irydzie ciąg dalszy



O samolocie Iryda nieco więcej
            W związku z napływem dodatkowych informacji na temat Irydy, o której piszę w poprzednim poście, uznałem za stosowne podzielić się nimi publicznie. Uznałem bowiem, że są bardzo ważnym czynnikiem w celu zrozumienia dlaczego tak pochopnie zrezygnowano z tego samolotu, co straciliśmy bezpowrotnie i jak wiele mogliśmy zyskać, gdyby prac nad nią nie zaniechano. Pragnę poza tym uzupełnić poprzednio napisany tekst, a także powiadomić, że ze względów proceduralnych moje wystąpienie w DAL nie odbędzie się.
            Wiadomo jest, że nieznane są dotychczas motywy działania i fakty dotyczące Irydy i prawdopodobnie nigdy ich do końca nie poznamy. Ponieważ jednak po publikacji tematu o Irydzie odezwały się pewne głosy, pragnę się nimi poniżej podzielić. Zacznę od uzupełnienia poprzednich informacji, a mianowicie, że oprócz informacji zawartych w PTL korzystałem z wiadomości uzyskanych od dr hab. Włodzimierza Adamskiego podczas jego wystąpienia w Loteczce, za co wraz z rzeszą członków Loteczki jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni. Także z jego materiałów wziąłem kilka z zamieszczonych tam cytatów. Jedną z ważnych informacji od niego jest przysłana mi wiadomość mailem, cytuję:
            Panie Teofilu, Przesyłam informację uzupełniającą na temat IRYDY, szczególnie tą, która jest w ogóle nieznana tzn. IRYDA była pierwszym polskim samolotem, w którym opracowano przy pomocy komputera geometrię numeryczną tego samolotu wraz z makietą. I jeszcze jedna sensacyjna wiadomość. IRYDĘ  chcieli zakupić Amerykanie. Miałem zapytanie ofertowe od amerykańskiego generała w tej sprawie.
            Powyższa informacja nigdzie dotychczas nie była publikowana. Pragnę tu wyjaśnić, że dr hab. Włodzimierz Adamski pracował w Mielcu od początku nad programem Iryda.
Z prawej dr hab. Włodzimierz Adamski w momencie po odznaczeniu Złotym Krzyżem Zasługi. 
Został odznaczony w ubiegłym roku Złotym Krzyżem Zasługi przez prezydenta Bronisława Komorowskiego za działalności na rzecz rozwoju innowacyjności i wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki.
                Inną następną informację, która rozjaśnia przyczynę rezygnacji z programu Irydy otrzymałem od pana Tomasza Kawy – lekarza, wybitnego pilota i społecznika, a także ojca najlepszego obecnie światowego szybownika – Sebastiana Kawy.
Pan Tomasz był na spotkaniu Krajowej Rady Lotnictwa na Żarze jesienią 1995 roku, której przewodniczył żyjący jeszcze Ryszard Leja. Podczas tego posiedzenia Rady, odbyła się nieformalna uroczystość przekazania dowodzenia wojskami lotniczymi przez generała Jerzego Gotowałę, generałowi Kazimierzowi Dziokowi. Z Mielca przyleciał wtedy specjalnie AN-2 z przedstawicielami zakładu. Byli też ludzie ze Świdnika i innych zakładów lotniczych. Tak o tym spotkaniu wspomina Pan Tomasz, cytuję: W przerwie podeszli do gen. Dzioka przedstawiciele Mielca i zapytali kiedy mogliby umówić się na spotkanie w sprawie "Irydy"? Ten  się zachował jak opętany, jaka Iryda, co za Iryda?  Czeka na mnie 30 nowiutkich Alfa Jetów i zaraz je kupuję. Iryda, z tą awioniką, celownikiem?
            Na to Mielec. Awionika na dwu prototypach to na życzenie wojska, a egzemplarz nr 3 ma nowoczesną awionikę, nowy celownik, zmienione podwozie przednie. Stoi gotowa. Zapraszamy niech się Pan Generał przeleci.
            Gen. Dziok, nie wmówicie mi ,że Polonez jest lepszy od Mercedesa.
            Na to nie wytrzymałem i  wtrąciłem się. Alfa Jety nie są nowe a tylko odremontowane, a przed wojną był już generał (Zagórski), który zakupami za granicą wyhamował rozwój polskiego przemysłu na wiele lat i brakło ich przed 39 rokiem.
            Na szczęście dla mnie  generał był bez broni, wspomina Pan Tomasz.
            Gdy zapytano generała o plany dalszej współpracy z aeroklubami i utrzymanie "piramidy lotniczej" jako formy selekcji, oraz  przygotowania pilotów samolotowych, ten wyraził się wzgardliwie:-  Eee... Co mi tam. Jaki to ma związek ? Siadam do kabiny samolotu, daję w rurę i lecę...
            Ciążyła też na nim sprawa za  śmierć dwu pilotów Iskry wysłanej w fatalnych warunkach na rozpoznanie pogody nad Warszawą w czasie pokazów 11 listopada 1998 roku.
            Nic ująć, nic dodać. Jeśli taki był stosunek Dowódcy Wojsk Lotniczych do programu Iryda i przemysłu lotniczego, to nic dziwnego, że Iryda wylądowała na śmietniku historii, a polski przemysł lotniczy został sprzedany.
Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 6 stycznia 2016
           


               


           
  

3 komentarze:

  1. Na kolanie klepali toto. Technologia sowiecka młotkowa. Polski przemysł lotniczy nie jest sprzedany. Z tekstu można wywnioskować, że autorowi marzy się sowiecka dominacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie "oczko", co za bzdury Pan pieprzysz. Widać,że nie ma Pan zielonego pojęcia , a zabiera Pan głos nie znając zagadnień Polskiego Przemysłu Lotniczego i jego historii. Z poważaniem instr. pil. Jan Mikołajczyk

      Usuń
  2. Panie Teofilu, chylę czoła za wielką wiedzę jaką Pan posiada, dotycząca lotniczego Mielca. W całej rozciągłości zgadzam się z Pańskimi opiniami i diagnozami. Doceniam jaki wielki wkład Pan wnosi w upamiętnienie, jakże pięknych kart naszego Przemysłu Lotniczego. Będę Pana poczynania mocno wspierał swoim Portalem Pana Jasia, który osiągnął już dużą oglądalność. Liczę Panie Teofilu na dobrą i owocną współpracę. Serdecznie Pana pozdrawiam, niech Pan będzie jak najdłużej w dobrym zdrowiu. Jan Mikołajczyk

    OdpowiedzUsuń