czwartek, 31 maja 2018

Jak przekroczyłem 90 lat życia


Jak to jest przeżyć 90 lat?
Zapraszam wszystkich posiadających wiek poniżej 60 lat, aby potrudzili się na powyższą refleksję i porównali ją sobie po kilkudziesięciu latach. Natomiast ja potrudzę się opowiedzieć jakie refleksje nasuwają się po mojej 90-tce.

Otóż człowiek w moim wieku uświadamia sobie, że ze wszystkich stron otaczają go wyłącznie mądrale, z których każdy mający 10 lat w górę uważa, że wszystko wie lepiej nawet jeżeli nie ma o danym zagadnieniu zielonego pojęcia. Domyślam się, że takie pojęcie wyrabiają sobie ludzie na podstawie zdobytego wykształcenia i umiejętności obsługi nowoczesnych urządzeń mobilnych. Jednak nie zdają sobie sprawy z faktu, że największą wartością jest doświadczenie życiowe, którego młody człowiek kompletnie nie posiada, nie zdając sobie z tego sprawy. Odnosi się to do całych środowisk, a te potrafiące wykorzystać doświadczenie życiowe osób starszych - wzbogacają się. Natomiast środowiska lekceważące ów fakt - ubożeją. Zostawiam ten temat na inną okazję, a zajmę się wydarzeniem ostatniej chwili, a mianowicie swoich 90-tych urodzin.

W moim wypadku przekroczonej dziewięćdziesiątki zostałem mile zaskoczony sąsiedzką  serdecznością. Stawili się z dziećmi i życzeniami niemal wszyscy najbliżsi sąsiedzi oraz przyjaciele w ilości 33 osoby. Odbierałem życzenia, prezenty i kwiaty. Dodając do tego telefoniczne i mailowe życzenia była to ogromna ilość serdeczności. Świadomość otoczenia  przyjaźnią i pomocną dłonią jest niezwykle istotna dla ludzi starszych, a szczególnie samotnych. Nie sposób wyrazić słowami wszystkiego co ciśnie się do opowiedzenia, najlepiej gdy opowiedzą o tym zamieszczone zdjęcia.
Krzysztof Zalewski - przewodniczący Zarządu Rady Osiedla Zacisze Zalesie Szczytniki, Teofil Lenartowicz, Mariola Borczyk i młody Roch Rychlicki

Schodzą się na naszym tarasie osiedlowi przyjaciele

Z lewej sąsiad Jarosław Sadłek, Mariola Borczyk, Kazimierz Sokołowski, i witający się Krzysztof Zalewski z Pauliną Sadłek i młody Olek Sadłek

Z lewej Barbara Lewandowska ze swoim synem, oraz składający mi życzenia Roch Rychlicki ze swoją mamą Katarzyną a za nią pilot i wychowawca młodzieży na AWF Stanisław Maksymowicz

Stasiu Maksymowicz - jeden z wielu moich przyjaciół wręcza mi prezent i składa życzenia, z prawej Damian Rychlicki

Od lewej Dorotka Żuber z mamą Barbarą, Ewa Kamińska, Damian Rychlicki z synami Roch i Iwo, ich mama Katarzyna podpisująca życzenia, sąsiad Zbigniew Borczyk, a z prawej Kazimierz Sokołowski

Władysław Szusto, Mariola Borczyk, Krzysztof Zalewski i Teofil Lenartowicz

Z lewej korzystam z aparatu fotograficznego, stoi Jarosław Sadłek z synem Olkiem, Stanisław Maksymowicz, moja żoneczka Lidka i Barbara Lewandowska z synkiem

Dorotka Żuber z mamą Barbarą, Ewa Kamińska, Damian Rychlicki z żoną Katarzyną Kazimierz Sokołowski, podpisuje życzenia Roch Rychlicki i stoi Zbigniew Borczyk

Barbara Żuber, Ewa Kamińska, Rychliccy z dziećmi Roch i Iwo, nalewają szampana Zbigniew Borczyk i Władysław Szusta, Krzysztof Zalewski, Lidia Lenartowicz

Od lewej Sadłkowie, Stanisław Maksymowicz, Jolanta Waszczyńska z córką Martą, podpisuje życzenia Asia Waszczyńska, stojący Kaziu Sokołowski Teofil Lenartowicz - nie wiadomo dokąd chcący wystartować i Ewa Mękarska

Życzenia z podpisami, które nawet sam podpisałem

Z szampanem w rękach Sadłkowie  z synem Olkiem i ja nie przebierający w gestykulacjach

Jan Wieliczko wręczający mi prezent i stojący między nami Kaziu Sokołowski, oraz Alina Wieliczko

Składa mi życzenia Jan Mikołajczyk - pilot i twórca sieci sklepów "Pan Jan" za czasów komuny

Kaziu Sokołowski ładuje swoją armatę do wystrzału i tak huknie, że aż wrony pospadają z drzew

Kaziu Sokołowski i składająca mi życzenia Basia Świder, a ja jak zwykle z otwartą gębą


Stoją: Ryszard Mękarski z wnuczką Dorotką Żuber i jej mamą Barbarą Żuber, Ewa Kamińska, Barbara Lewandowska ze swoim synkiem,Rychliccy z Rochem i Iwo, Waszczyński z córką Martą, jubilat Teofil, Alina Wieliczko z mężem Janem, Władysław Szusto, Krzysztof Zalewski, Paulina Sadłek z synem Olkiem, Leszek Gruszewski, Jarosław Sadłek, Mariola Borczyk, Jan Mikołajczyk, Jolanta Waszczyńska z synem Michałkiem. Siedzą Kazimierz Sokołowski, Barbara Świder, Lidia Lenartowicz, Zbigniew Borczyk, Stanisław Maksymowicz i Halinka Gruszewska. Wszystko odbyło się na tarasie domu.
Moja żoneczka Lidka, Barbara Świder, Teofil Lenartowicz, Ewa Kamińska i Jolanta Waszczyńska z najmłodszym moim sąsiadem Michałkiem

Jan Mikołajczyk, Stanisław Maksymowicz, Teofil jubilat, Mariola Borczyk z mężem Zbigniewem

Zbigniew Borczyk, Jan Wieliczko, jubilat, Alina Wieliczko, Leszek Gruszewski

Jolanta Waszczyńska z główką Michałka, Damian i Katarzyna Rychliccy, jubilat i Władysław Szusto


Dorotka Żuber, Ewa Kamińska, Damian Rychlicki, Lidia Lenartowicz, Katarzyna Rychlicka, Zbigniew Borczyk, Władysław Szusto, Mariola Borczyk

Ewa Mękarska - cały czas wiernie pomagająca Lidce w obsłudze

Od prawej Ryszard Mękarski, Barbara Lewandowska z synem, Sadłkowie z synem Olkiem i tyłem Stanisław Maksymowicz

Ewa Kamińska, Rychliccy z synami z których Roch podpisuje życzenia, Zbigniew Borczyk

Nasi najmłodsi sąsiedzi, to sympatyczni Jarosław i Paulina Sadłek z zapatrzonym w ojca synem Olkiem


Jak powyżej tylko jeszcze Stanisław Maksymowicz

Dorotka z Mamą Barbarą Żuber, Ewa Kamińska, Kaziu Sokołowski, Rychliccy Damian z Katarzyną i synami Roch i Iwo, Zbigniew Borczyk

W oknie Ewa Mękarska, jej mąż Ryszard robiący zdjęcia Jolanta Waszczyńska z córkami Asią i Martą, Bartosz Bajodek

Kaziu Sokołowski odczytuje podpisane dla mnie życzenia

Jak Wyżej

Przyjacielskie uściski po życzeniach

Musiałem nawet sam złożyć podpis pod życzeniami


To był bardzo mile na sąsiedzkich rozmowach spędzony czas.

Ewusia Kamińska rozpoczęła częstować bigosem

Oprócz wielu prezentów otrzymałem wiele kwiatów, których piękno następnego dnia utrwaliliśmy w ten sposób, zapraszając na taras Kazia.

Lidka, Kaziu Sokołowski i ja z życzeniami w ręku

Jak wyżej

Lidka, Teofil i Kaziu na tle przeniesionych do mieszkania kwiatów.




Do powyższego dodać należy wznoszone toasty, śpiewy, a także osobiste w grupach rozmowy sąsiedzkie, które niezwykle zbliżają ludzi do siebie.

Za to wszystko, co się wydarzyło składam podziękowania przybyłym i składającym życzenia w inny sposób. Przepraszam jednocześnie, że nie jestem w stanie podziękować osobiście wszystkim. Podziękowanie należą się mojej żonie Lidii. Natomiast szczególnie podziękowania należą się organizatorowi mojego 90-lecia, Kaziowi Sokołowskiemu – bliskiemu sąsiadowi, posiadającemu niezwykły dar jednoczenia w przyjaźni. To dzięki Kaziowi kwitnie na osiedlu sąsiedzka przyjaźń, promieniująca przykładem dla innych. To Kaziu zgromadził na godzinę 19-tą sąsiadów i przyjaciół, odczytał piękne życzenia i wystrzelił kilkakrotnie ze swojej archiwalnej broni. Żyj Kaziu po stokroć wieków i siej przykładem miłości, przyjaźni i pomocnej dłoni. Niech Bóg Cię ochrania, a krasnal któremu dałeś schronienie na swojej posesji włączając go do bogatej społeczności krasnali Wrocławskich, niechaj pomaga Ci w działaniu.

Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 31 maja 2018

poniedziałek, 28 maja 2018

Podziękowanie za temat o moim 90-leciu


Podziękowanie za temat o moim 90-leciu
Tak w życiu bywa, że wraz z czasem przemijania, mijają człowiekowi kolejne dziesiątki lat, a w moim wypadku jest to dziewiąta dziesiątka. Nie jest to powód, aby się tym chwalić, ale zmusza mnie okoliczność podziękowania za pięknie napisany o mnie temat, przez Pana Karola Placha z Krakowa, na jego stronie Polot https://www.polot.net/
Rozmawiałem z Panem Karolem tylko 2 godziny, ale on prawdopodobnie przeczytał wszystko co napisałem w swoich dwu wydanych książeczkach i to co umieściłem na swoim blogu. Zaskoczyła mnie trafność wyrażenia tego, czego sam nie potrafiłbym wyrazić o nurtujących mnie lotniczych sprawach. Pan Karol prowadzi bogatą stronę poświęconą lotnictwu i napisał ciekawą książkę pt. Polskie Wytwórnie Lotnicze. Natomiast ja spędziłem całość swego życia w lotnictwie i to właśnie nas łączy.
Może to nieskromne, ale pragnę pochwalić się co Pan Karol napisał o moim 90-leciu, a możemy to przeczytać klikając na link:
Serdeczne dzięki po stokroć Panie Karolu.
Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 29 maja 2018

czwartek, 5 kwietnia 2018

Technologia przyrostowa w lotnictwie


Korzyści z technologii przyrostowej
Korzystając z okazji, że członek Loteczki dr hab. inż. Włodzimierz Adamski z Mielca i Prezes Zarządu Stowarzyszenia ProCax wystąpi z prelekcją 11 kwietnia na III Seminarium Naukowym w Kielcach, pragnę poinformować i przypomnieć postać owego prelegenta i skrótowo podjęty przez niego tytułowy temat.
W klubie lotników Loteczka we Wrocławiu pamiętamy jego prelekcję na temat sposobu tworzenia konstrukcji lotniczych przy pomocy druku 3D jak również o tym co mówił o technologii przyrostowej i jak bardzo zainteresował Brać Lotniczą Dolnego Śląska swym wystąpieniem. Ponieważ na Seminarium Włodzimierz Adamski wygłosi prelekcję pt. „Technologie przyrostowe zwłaszcza stosowane w przemyśle lotniczym”, więc poniżej przedstawię interesujący z nim wywiad, w którym redaktor naczelny Portalu Przemysłowego Adam Sieroń przeprowadził z panem Włodzimierzem. Zachęcam do zapoznania się z wywiadem.
 Portal Przemysłowy   
Przemysł Lotniczy i kosmiczny
Technologia druku 3D w lotnictwie/04/2017
O tym, jakie obecnie zastosowanie ma technologia przyrostowa w lotnictwie, jakie będą główne kierunki jej rozwoju w najbliższych latach oraz o tym, jak bardzo powszechny stanie się druk 3D w nieodległej już przyszłości rozmawiamy z dr. hab. inż. Włodzimierzem Adamskim, Prezesem Zarządu Stowarzyszenia ProCAx
Druk 3D ma coraz większe znaczenie w wielu branżach przemysłu, w tym również w lotnictwie. Jakie są tego powody?
Przyczyną, dla której technologia 3D, zwana także technologią przyrostową czyli Additive Manufacturing (AM), ma obecnie duże znaczenie w lotnictwie jest to, że produkcja części za jej pomocą jest bardzo opłacalna ekonomicznie, przede wszystkim w przypadku bardzo skomplikowanych kształtów i niewielkich ilości produkowanych elementów. Technologia przyrostowa, handlowo zwana drukiem 3D, daje w tego typu sytuacjach bardzo duże możliwości. I dlatego też w przemyśle lotniczym bardzo mocno się ona rozwija. Czołowi gracze, tacy jak Boeing i Airbus robią już bardzo dużo części z jej zastosowaniem. Warto jednak podkreślić, że w lotnictwie bardzo ważne jest bezpieczeństwo. W związku z tym jak dotąd produkowane są te części, które nie są częściami krytycznymi, czyli takie jak kanały, wsporniki itp.
Czy można powiedzieć, jaki procent samolotów jest w tej chwili produkowanych za pomocą technologii przyrostowej?
Jest to trudne do oszacowania. Mogę tylko powiedzieć, że ilościowo Boeing wyprodukował jak dotąd 200 różnych części do 10 typów samolotów, dla przykładu w Dreamlinerze są to 32 różne elementy. Jeżeli chodzi o Airbusa, to w ostatnim A350 mamy już ponad tysiąc części, które wykonane zostały w technologii przyrostowej. Tak więc im później produkowany jest samolot, to tym więcej posiada tego typu części. Jest to związane z wciąż trwającym procesem naukowo-badawczym, dzięki któremu uzyskujemy coraz więcej możliwości. Tym bardziej, że w lotnictwie najważniejsze jest bezpieczeństwo, w związku z czym ten proces jest znacznie wydłużony. W jego ramach powstały już nowe materiały lotnicze, takie jak Ultem 9085, który ma parametry zbliżone do stopu aluminium 2024. W tym sensie, że stosunek wytrzymałości do ciężaru jest prawie taki sam.
Czy te materiały są związane tylko i wyłącznie z technologią przyrostową, czy były już wykorzystywane w lotnictwie?
Jeżeli chodzi o tworzywo, które wymieniłem, to ono powstało dla technologii przyrostowej. W ogóle technologia przyrostowa spowodowała produkcję nowego typu materiałów – mam na myśli tytanowe i ze stali nierdzewnej – to są specjalne proszki, które są później laserowo spiekane. Jednocześnie produkcja części z tworzywa sztucznego bardzo się rozwinęła i są one obecnie już powszechnie dostępne. Na kolejnych targach, tak jak Dni Druku 3D w Kielcach, można zobaczyć bardzo dużo różnego rodzaju rozwiązań w tym kierunku.
Jakiego rodzaju części są w tej chwili w przemyśle lotniczym produkowane są za pomocą technologii przyrostowej?  Czy w kontekście bezpieczeństwa są to części raczej nie mające zastosowania mechanicznego?
Nie o to tutaj chodzi. Rzecz w tym, że w samolocie są tzw. części krytyczne. Taką częścią krytyczną jest np. podwozie, wspornik podwozia, który pracuje niezwykle intensywnie i przenosi bardzo duże obciążenia, a także różnego rodzaju wręgi. Ale są też części niekrytyczne, jak na przykład wsporniki, które podtrzymują instalację paliwową, hydrauliczną, sterowanie. To te elementy zaczyna się wykonywać w technologii przyrostowej. Jest tak dlatego, że w przypadku skorzystania z tej technologii z grubsza można powiedzieć, że przy tej samej wytrzymałości, otrzymujemy ciężar o połowę niższy. To w lotnictwie to jest bardzo istotne.
Następnie różnego typu instalacje, takie jak instalacja oblodzeniowa – są to często bardzo skomplikowane rury, wykonane ze stali nierdzewnej. Ich sposób wykonania jest bardzo trudny, więc technologia przyrostowa bardzo się przydaje. Wynika to z tego, że w technologii przyrostowej budujemy strukturę warstwa po warstwie. W związku z tym kształt nie ma, że tak powiem, większego znaczenia – im bardziej skomplikowany kształt, tym bardziej jego produkcja za pomocą druku 3D się opłaca. Oprócz tego w kabinie pasażerskiej jest wiele części, które można wykonywać w technologii przyrostowej. Tak więc jej rozwój rozwija się tej chwili w tych właśnie kierunkach. Przynajmniej jeżeli chodzi o lotnictwo cywilne.
Jak jest więc w przypadku lotnictwa wojskowego?
Jeżeli chodzi o samoloty, to jest mniej więcej jest podobnie, gdyż jest w nich pilot, któremu należy zapewnić bezpieczeństwo. Ale lotnictwo wojskowe to także drony. I w tym przypadku jest już bardzo duży udział technologii przyrostowej. Są nawet takie przypadki, w których niemal wszystkie części w dronach robione są właśnie w tej technologii.
W przypadku dronów bezpieczeństwo człowieka już nie jest istotne. Dlatego też w tym kierunku producenci poszli i już bardzo dużo elementów, a nawet całe drony, są wykonane w technologii przyrostowej.
Dlaczego ta technologia jest tak dobra? Jest ona efektywniejsza, tańsza?
Powiem tak. Dotąd stosowaliśmy technologię tzw. ubytkową, czyli obróbkę skrawaniem. W tym przypadku mamy bryłę materiału, i wyjmujemy z niego materiał niepotrzebny, i to, co zostaje, jest efektem naszych działań. Tworzymy jednak jednocześnie odpady. W technologii przyrostowej jest odwrotnie. Mamy materiał i ten materiał używamy do produkcji, nie tworząc odpadu. To jest raz. A dwa, że możemy niejednokrotnie wytwarzać bardzo skomplikowane części, które w technologii ubytkowej były niemożliwe do wykonania. Mam na myśli np. elementy bioniczne , ale także wsporniki ażurowe, które albo bardzo ciężko, albo wręcz w ogóle niemożliwe były do wykonania w technologii ubytkowej. Teraz można powiedzieć, że projektant, konstruktor nie jest ograniczony. Jak chce zrobić swój wyrób, tak może go zrobić. Oprócz tego można w technologii 3D zrobić gotowe złożenia, których nie będzie można zdemontować, ale będą pracować – w technologii ubytkowej tego już nie można zrobić.

Czy druk 3D może zastąpić normalną produkcję? W kontekście lotnictwa jest też pytanie o to, kiedy może powstać pierwszy samolot w technologii przyrostowej, o ile to jest w ogóle możliwe?

Już są takie plany. Przewiduje, że w technologii przyrostowej będzie się budowało samoloty, ale to wymaga sporo czasu i dużo badań. Ta technologia umożliwi to, że samoloty będą znacznie lżejsze. To jest bardzo duża zaleta.
Jest też kolejny plus, o którym nie wspomnieliśmy. Chodzi o części zamienne. Podam przykład z produkcji na potrzeby wojska: dziś żeby prowadzić działania wojenne, trzeba mieć odpowiedni magazyn części zamiennych. W przypadku druku 3D wystarczy mieć odpowiednie metalowe proszki, które są łatwo składowalne, kilka drukarek i praktycznie rzecz biorąc na poczekaniu za pomocą komputera i posiadanych modeli części zamiennych, można bardzo łatwo je wykonać, np. w warunkach wojennych. Jest to bardzo szybkie i zarazem bardzo łatwe. Oprócz tego prasa i media podawały, że gdy będziemy eksplorować kosmos nie będziemy zabierać ze sobą gotowych wyrobów, tylko będziemy brać drukarki, i za ich pomocą, na miejscu, korzystać z dostępnego materiału i wykonywać potrzebne nam obiekty, części itp. Dlatego ta technologia jest właśnie pod tym względem niezwykle interesująca.
Proszę zauważyć, że technologia ubytkowa, którą znamy, czyli obróbka skrawaniem, a także obrabiarki sterowane numerycznie w ciągu ostatnich stu lat, a szczególnie w ostatnich pięćdziesięciu lat, bardzo się zmieniła. Technologia przyrostowa rozwija się dopiero kilkanaście lat. W związku z powyższym za kolejne kilkanaście-kilkadziesiąt lat możliwości tej technologii będą znacznie większe.
Jakie są największe ograniczenia dla rozwoju tej technologii? Jakie są jej minusy?
Na obecnym etapie minusem jest dłuższy czas wykonywania niektórych części, gdyż są one nanoszone warstwa po warstwie. Ten problem będzie niwelowany, gdyż będą powstawać części hybrydowe. W tej chwili w lotnictwie już stosuje się taką metodę, że drukuje się część danego elementu, a potem się ją obrabia, żeby uzyskać większą dokładność.
Obecnie jako o wadzie można powiedzieć o kwestii masowej produkcji. Gdyby przyszło nam zrobić załóżmy 500.000 sztuk rocznie danego elementu, to inne technologie są na dzień dzisiejszy tańsze, i w związku z tym bardziej ekonomiczne. Ale jeżeli mamy zrobić coś w niewielkiej ilości, to technologia przyrostowa ma tutaj dużą przewagę, gdyż nie wymaga dodatkowego oprzyrządowania. Tym bardziej, że może być ona wykorzystywana do produkcji części tego oprzyrządowania, lub też – wracając do tematyki lotniczej – np. bardziej skomplikowanych pulpitów lotniczych. Już zaczyna się wykorzystywać tę technologię również w Polsce. Nasz przemysł lotniczy już wystartował i zaczyna prowadzić prace badawcze i produkcję w tym kierunku.
Właśnie miałem spytać, jak wygląda sytuacja na rynku polskim? Czym się różni?
W programie badawczym Narodowego Centrum Badań i Rozwoju INNOLOT uwzględnione są dofinansowania dla polskich firm prac badawczych, związanych z technologiami przyrostowymi. Już wykonuje się oprzyrządowanie do produkcji blach. Produkuje się także elementy kanałów wentylacyjnej kanalizacji do polskiego samolotu M28, który w Ameryce Południowej przechodzi obecnie oblot marketingowy. Oprócz tego to w Polsce wykonuje się kokpit z elementami bionicznymi, a w testach są robione wsporniki i części ażurowe. Ten program badawczy jest już w naszym kraju realizowany.
Jest więc szansa, że Polska znajdzie się wśród grona kilku specjalistów od technologii przyrostowej w skali Europy lub świata?
Powiem tak: były prezydent Obama w czasie swojej pierwszej kadencji wyczuł, że ta technologia ma przyszłość, i z funduszy przeznaczonych pierwotnie na inną działalność, przeznaczył 50 mln dol. na utworzenie instytutu badawczego technologii przyrostowej. Czyli amerykanie wyczuli potencjał, który ona za sobą niesie i jakie może przynieść korzyści dla gospodarki amerykańskiej. Więc – patrząc z naszej perspektywy – jeżeli Polacy w tym kierunku rozwoju technologii pójdą, to mogą osiągnąć sukces. Gdyż jest nisza rynkowa.
To wymaga odpowiedniego procesu badawczo-rozwojowego, żeby podnieść technologię przyrostową z poziomu gotowości technologicznej 6-7, do poziomu 9, gdyż taki przemysł interesuje. U nas często media pokazują jakieś opracowania naukowe, chwalą się, co Polacy nie zrobili, tylko zapominają o jednym. Że pokazują poziom gotowości technologicznej na przykład 5. A to jest za mało. Przemysł jest zainteresowany poziomem gotowości technologicznej 9. Wtedy cały proces jest przebadany, a technologia gotowa do uruchomienia produkcji seryjnej.
W nieodległej przyszłości tego właśnie należy się spodziewać?
Tak, z pewnością. Rzeczywiście powstały nowe możliwości. Podobnie dzieje się w dziedzinie, którą większość ludzi zna. Mieliśmy żarówki z drucikiem wolframowym, dzisiaj mamy żarówki LED-owe. I te wcześniejsze znikają już z rynku. Posiadają mniejszą moc, strumień świetlny 1.300 lumenów znajdował się dawniej w żarówce 100-watowej, a teraz jest w 15-watowej. Czyli rozwój nauki przygotował to, że w tym zakresie osiągnęliśmy właściwy poziom gotowości technologicznej. I w przypadku technologii przyrostowej będzie podobnie.
Jest ona nowa, rozwija się, wymaga wielu badań. Na pewno jednak na pewno za jakiś czas zobaczymy, że nie tylko będzie ona powszechnie stosowana w przemyśle, ale również sami będziemy ja stosować. Gdyż na posiadanie drukarki do tworzywa sztucznego stać będzie przeciętną, polską rodzinę. I jak nam się jakieś drobne części w AGD zepsują, to będziemy mogli sobie sami je wykonać i naprawić dane urządzenie. W tę stronę zmierza rozwój technologii przyrostowej. Bardzo interesujące jest obserwować ten proces. Koniec wywiadu.
            Warto przy okazji wspomnieć jakie ogromne znaczenie ma stosowanie druku 3D przy konstruowaniu samolotu. Obecnie konstruktorzy nie muszą korzystają z tablic kreślarskich, na których przy pomocy rysunku technicznego powstawały konstrukcje. Używa się komputerów i druku 3D. Jest to setki razy szybciej, a więc taniej.
Pamiętam ze swojej pracy w Mielcu, jak konstruowano samolot M-15 Belphegor. Przyjechało w latach 1970-tych ze Związku radzieckiego do Mielca około 80-ciu konstruktorów na czele z Izmajłowem - głównym konstruktorem. Dołączono do nich kilkaset mieleckich konstruktorów, gdzie na dużej nowo wybudowanej hali kreślili na deskach kreślarskich rysunki.
Można jedynie w innym temacie wspomnieć, że nic z tego samolotu nie wyszło, mimo tego, że sami sobie Sowieci naszym kosztem skonstruowali samolot, a następnie wycofali się z kupna, bo przestał być im potrzebny. Prawdopodobnie w głowach Izmaiłowa i blisko z nim spokrewnionym premierem Kosyginem powstał pomysł samolotu, który przy pomocy środków chemicznych, będzie niszczył masowo wkraczających na terytorium ZSRR Chińczyków, albowiem były to czasy wrogości Chin do ZSRR i odwrotnie. M-15 rzekomo dla celów rolnictwa miał silnik z napędem odrzutowym, stosowanym do latania z wyższą prędkością, wyżej i startowania z baz o wyższym standardzie technicznym niż w rolnictwie. Były to wady podstawowe dla celów rolnictwa, które zdecydowały że po ociepleniu stosunków z Chinami samolot M-15 Belphegor przestał być potrzebny. Nie sadzę, aby nadszedł czas otworzenia w Rosji archiwów i wykazania wszystkiego co się w tym kraju działo.
Teofil Lenartowicz
Wrocław, 5 kwietnia 2018