niedziela, 15 stycznia 2017

Spotkanie opłatkowe w Klubie Lotników "Loteczka"



Opłatkowe spotkanie w „Loteczce”


            Dużo by można pisać o opłatkowym spotkaniu w klubie lotników „Loteczka” we Wrocławiu, odbytego we wspaniałej atmosferze Bożonarodzeniowego Święta. Odbyło się ono jak zwykle w siedzibie Klubu „Orle Gniazdo” w dniu 10-tego stycznia 2017.

            Nie da się  wprost opisać tej pięknej wspaniałej atmosfery, jaka przebijała z owego spotkania. Choćby dlatego, że nie zostało ono wyreżyserowane, lecz tak jak każde odbyło się spontanicznie i wyłącznie z inicjatywy przybyłych na spotkanie. Może jedynie odśpiewanie hymnu lotników i zagajenie było wcześniej zaplanowane wraz z przyjęciem na członka pana Adama Sznajderskiego. Pozostałe wydarzenia były już całkowicie w gestii członków Loteczki.
Przyjęty członek Adam Sznajderski
 
            Po powyższym przystąpiono do składania sobie życzeń, trwające niemal do końca spotkania. Znaleźli się natychmiast grajkowie z instrumentami muzycznymi. Wymienić tu trzeba naszego Józia Młocka, który aż z Leszna przybył z klawiszowym instrumentem, Stasia Błasiaka z Jeżowa Sudeckiego pod Jelenią Górą ze skrzypcami, czy Józefa Kostki ze Świdnicy z harmonią.




Śpiewy kolęd pod akompaniament stworzonej orkiestry odbywały się cały czas. Płynęła zewsząd przyjaźń i stworzone wręcz braterstwo.



























   


            Było w tym coś więcej niż serdeczność. Zaistniałe zżycie się z sobą w wyniku comiesięcznych spotkań zaowocowało mocą więzów społecznych wśród Braci Lotniczej z których każdy pochodzi niemal z odległej części Dolnego Śląska i dalej. Bo przecież na nasze spotkania przybywają członkowie nie tylko z Wrocławia, lecz także z Jeleniej Góry, Lubinia, Leszna i diabli wiedzą skąd jeszcze. Są to wśród Braci Lotniczej znane w skali kraju nazwiska. Nie będę ich wymieniał, bo nie chciałbym nikogo pominąć. Wymienię tylko naszego kochanego Ojca Dominika Orczykowskiego, który bardzo często pomimo swojego wieku odwiedza nas z Krakowa wzbogacając tym samym nasze spotkania. Wspomnieć też muszę naszą kochaną Bolesławę Jońca zwaną Bolesią, która zaraża wszystkich swoim humorem i serdecznością.

            Niechaj zazdroszczą nam wszystkie ośrodki lotnicze takiego klubu i takiej wspaniałej atmosfery. Mamy się czym poszczycić, bo my w Loteczce mamy drzwi otwarte dla wszystkich. Odbywamy spotkania raz w miesiącu zawsze w drugi wtorek miesiąca i każdy może posłuchać naszych tematów, czy spotkać się ze znajomymi. Nie posiadamy ułomności jakie posiadają inne ośrodki lotnicze, gdzie spotykają się jedynie elity z okazji rocznic, lub wzajemnie ustalonych okazji. Posłużę się w tym wypadku przykładem Mielca, gdzie lotnictwem pachnie w każdym domu, ale tam w Klubie Miłośników Lotnictwa zapraszani są jedynie wybrani. Moi dawni koledzy, którzy tworzyli własnymi rękami lotniczą historię Mielca mogą o rocznicach, lub uroczystościach pomarzyć. Dowiadują się o odbytych spotkaniach jedynie sporadycznie. Nie rozumiem tego, bo przecież nie decyduje tu obawa, że na otwarte spotkanie przyjdzie zbyt wielu. Żal serce ściska, kiedy uświadomię sobie, że w tym roku minie 50 lat, kiedy Mielczanie wylecieli samolotami AN-2 w pierwszą agrolotniczą wyprawę do Sudanu, a rocznica owa nie będzie wzbogacona wspomnieniami moich kolegów tworzących tamte wydarzenia.

Pierwsza ekipa Polaków, przeważnie Mielczan w Sudanie w październiku 1967 roku w widłach Nilów k/Hartumu w bazie Kilo 88. Stoją górny rząd: Tadeusz Gąsior, Sudańczyk Abbas, Tadeusz Podlecki, M. Kołotko, Mirosław ?, Bronisław Lubliński, Kazimierz Duszkiewicz, Wiktor Białek, Władysław Cena. Środkowy rząd: Z. Żok, Paweł Dzida, Jerzy Pietrzak, Andrzej Pamuła, Franciszek Zalewski, Józef Misiaczek, Władysław Adamczyk, Zbigniew Słonowski Stanisław Ortyl, Kowalski, Tadeusz Stępczyk. Siedzą: Franciszek Drozdowski, Leopold Trojan, Mieczysław Gronek, Stanisław Szetela, Lachcik i Aureliusz Foremny. (ze zbiorów Jerzego Pietrzaka)
To oni w większości zapoczątkowali podbój nie tylko afrykańskiego agrolotnictwa, ale wiele innych gałęzi lotnictwa niemal na całym świecie. Historia mieleckiego lotnictwa nie była tworzona jedynie w gabinetach dyrektorów, konstruktorów i innych służb, lecz szczególnie przez moich kolegów na mieleckim lotnisku. Odbywało się to w Aeroklubie Braci Działowskich, w Zakładzie Usług Agrolotniczych i w Serwisie, gdzie moi koledzy piloci i mechanicy wykonywali odpowiedzialne zadania niemal pod każdą szerokością geograficzną świata.

            Jaka wielka szkoda, że moi koledzy nie mają w swoim zasięgu takiego klubu jak „Loteczka” aby mogli przyjść, posłuchać, powspominać o dawnej pracy, przygodach i wszystkim co się dawniej działo.   

            Czyż nie jestem w czepku urodzony, że w moim klubie „Loteczka” panują inne obyczaje? Bywam na spotkaniach, biorę czynny udział w życiu Klubu, żyję klubowymi sprawami, słucham co inni mają do powiedzenia, a nawet często pozostali słuchają co ja wiem o lotniczych sprawach. A najważniejsze, że klub „Loteczka” przysporzył mi wiele przyjaciół.

Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 15 stycznia 2017
             

niedziela, 18 grudnia 2016

Życzenia na Boże Narodzenie i Nowy rok

Życzenia na Boże Narodzenie 2016 i Nowy Rok 2017
 Wszystkim swoim znajomym, rodzinie, przyjaciołom, sympatykom, ludziom życzącym mi dobrze czy źle poniższe życzenia składam. 
 

wtorek, 15 listopada 2016

Portal Lotniczy Pana Jasia



Portal lotniczy „Pana Jasia”
            Warto o tym Portalu kilka słów napisać, gdyż jest on ciekawy, zawiera interesujące tematy lotnicze oraz stworzył go członek klubu lotników Loteczka, do którego obaj należymy. Jednak o wszystkim po kolei.
            Portal ów stworzony został wiele lat wcześniej przez Jana Mikołajczyka pilota instruktora lotniczego i wrocławskiego biznesmena. Dawno temu, bo jeszcze przed transformacją ustrojową 1989 roku prowadził we on Wrocławiu sklep spożywczy, znajdujący się na moim osiedlu Zacisze, do którego uczęszczałem na zakupy. W czasach kiedy istniały braki towarów i należało wcześnie stawać w kolejce, aby można było coś na obiad kupić i istniały braki dosłownie wszystkiego. Jednak w sklepie zwanym popularnie u „Pana Jana” częściej znajdowały się jakieś towary żywnościowe. Sądzę, że działo się tak dlatego, gdyż Pan Jaś był  przedsiębiorczym człowiekiem i dzięki temu dobrze radził sobie z urzędniczą biurokracją, korupcją i chyba nawet z szalejącą inflacją. Było to dla mnie zagadką, lecz kiedy go poznałem i usłyszałem o nim wiele pozytywów od członków Loteczki, a mianowicie jakim był zaradnym człowiekiem, a także pilotem instruktorem lotniczym, to się nie dziwię. W tamtych ciemnych czasach słyszałem, że utworzył nawet sieć sklepów spożywczych, ale nie jestem tego pewien i przy najbliższej okazji go zapytam.
W środku Lidia i Teofil Lenartowicz, z lewej Bronisław Czapski, a z prawej twórca portalu lotniczego Jan Mikołajczyk w Orlim Gnieździe, gdzie odbywamy spotkania
            „Portal lotniczy Pana Jana” jest rozbudowanym portalem, na którym znaleźć możemy sporo ciekawych informacji lotniczych i innych, a jego zasięg i wejść do niego jest ogromny, bez porównania wyższy niż na mojego skromnego bloga, na którym tą informację publikuję. Polecam wszystkim interesującym się lotnictwem do wejść na jego stronę, której link podaję  http://bloggerlotniczy.blogspot.com/  Znajduje się tam też zakładka, skierowująca do mojego skromnego bloga. Szczególnie polecam go wrocławskim środowiskom lotniczym, gdzie twórca portalu Jan Mikołajczyk jest najwięcej znany, a ja dodaję do tego, że znany jest także w środowisku Mielca. W czasie osobistej rozmowy z Panem Janem, wspomniał on znajomość z mieleckim działaczem lotniczym Panem Kazimierzem Szaniawskim, którego bardzo cenię za jego historyczną działalność lotniczą, podobnie jak Mielczanie. Tym samym pragnę też uzupełnić protokół i informację zamieszczoną na stronie „Loteczki” o walnym zebraniu wyborczym odbytym w dniu 8 listopada br. o szczegóły dotyczące osoby Jana Mikołajczyka.
            W dyskusji na temat wyboru zarządu klubu lotników „Loteczka” brano pod uwagę rezygnację Jana Marugi z funkcji prezesa „Loteczki” no i oczywiście wyboru przyszłego zarządu klubu. Wystąpił honorowy prezes „Loteczki” Stanisław Błasiak – pilot, twórca „Loteczki” i zasłużony działacz lotniczy, proponując Jana Mikołajczyka na przyszłego prezesa klubu „Loteczka”. Wystąpiłem także ja, z rezygnacją członkostwa w zarządzie ustępując miejsca na rzecz Jana Mikołajczyka. Tłumaczyłem to faktem, że mój wiek nie pozwala na czynną działalność w zarządzie klubu, a to co dotychczas robię, będę bez zmian wykonywał. Stanowisko swoje oparłem na opinii wybitnego pilota i prof. Stanisława Maksymowicza wychowawcy młodzieży Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, oraz podobnie zasłużonego członka zarządu Bronisława Czapskiego. Także i na propozycji Stanisława Błasiaka, oraz kilku innych opiniach. Zabrał głos Jan Mikołajczyk ofiarowując czynny udział w działalności na rzecz „Loteczki”. Ofiarował swoje biznesowe znajomości i doświadczenie poza lotnicze na rzecz Klubu, co nie jest bez znaczenia. Powiedział, że miał przerwę w działalności na rzecz „Loteczki”, ale obecnie ma dużo czasu, który może poświęcić Klubowi.
            Uważam że w czasach kiedy trudno znaleźć ludzi do zajęć w woluntariacie, jest to bezcenna wskazówka że należy to wykorzystać dla dobra Klubu. Pozytywnie też o nim świadczy jego „Portal Lotniczy Pana Jasia” do którego polecam wszystkim zaglądać. Informację o Portalu rozesłał mailem także wiceprezes Loteczki Edward Sobczak. Wydaje mi się nawet wskazane, aby informacja o portalu z linkiem do niego znalazła się na stałe na stronie „Loteczki” http://www.loteczka.eu/index.dhtml  
            Walne zebranie zakończono decyzją o przesunięcie kadencji obecnego zarządu do czerwca 2017 roku, biorąc pod uwagę fakt zbliżającego się 30-lecia „Loteczki” i Gali Złotych Lotek. Ma to pozostawić więcej czasu Zarządowi na przygotowanie uczczenia obu uroczystości w jednym dniu. Termin uroczystości wyznaczono na maj 2017, a zaraz na następnym spotkaniu w czerwcu 2017 odbędzie się walne zebranie, które dokona wyboru nowych władz klubu „Loteczka”.
            Na zakończenie wracam do Portalu Pana Jana. Odwiedzajmy go korzystając z podanego wcześniej linka. Członkowie Loteczki znajdą tam ciekawe lotnicze treści z wrocławskiego podwórka, a inni interesujący się lotnictwem znajdą tam także ciekawe dla siebie tematy, podobnie jak wielu korzystających z Portalu nawet na drugim końcu świata.
Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 15 listopada 2016 roku

sobota, 12 listopada 2016

Na moim osiedlu Zacisze



„Warstwy” na moim osiedlu Zacisze.

            Młodzi artyści mieszkający od 2 lat na Zaciszu przy ulicy Kochanowskiego 21 stworzyli w ramach fundacji Europejskiej Stolicy Kulturalnej ruch pod nazwą „Warstwy”. Informacja w skrzynce pocztowej, na osiedlowej tablicy ogłoszeń i przed domem na ulicy Kochanowskiego zaciekawiły mnie do tego stopnia, że latem dwukrotnie wybrałem się na spotkanie „Warstw”. Ze względu na ciepłe letnie dni spotkania odbyły się w dużym ogrodzie domu oraz w piwnicy. Kilka dni temu w niedzielę 6 listopada wybrałem się na spotkanie ponownie, tym razem odbyte w mieszkaniu młodych artystów. Po trzech spotkaniach i przeczytanej  broszurze „Warstw” mam dużo więcej informacji na temat działalności młodych artystów. Chciałem przytoczyć tutaj tekst broszury, bo jest ona inspirująca do dalszych działań. Jednak „Warstwy” nie zgodziły się do czasu opublikowania poszerzonego wydania broszury. Stąd ograniczę się do własnych spostrzeżeń.

            Posłużę się w tym  celu wypowiedziami małżeństwa Magdy i Krzysztofa Sztylińskich, które są całkowite zgodne z moimi odczuciami. To oni we dwójkę przejęli prym w prowadzeniu niedzielnego spotkania. Nie biorąca udziału w spotkaniu Karolina Włodek łączyła się w dyskusji z nami poprzez Skype. 
Magda i Bogdan Sztylińscy
   

          Małżeństwo Magda i Krzysztof mieszkający na Zaciszu od ponad 30 lat, z zawodu księgowi zakochani są w muzyce i tańcu. Zauważają potrzebę jednoczenia się mieszkańców osiedli w celu przeciwstawianiu się otaczających nas nastrojów nienawiści, podziałów i zła.

            Panująca dawniej Polska Gościnność zastąpiona została wrogością do emigrantów. Sami w dużym stopniu byliśmy emigrantami i dalej nimi jesteśmy. Udzielano nam pomocy, a my korzystaliśmy z niej. Uważamy się za gościnny naród, natomiast my, pomimo że uchodźcy nam nie zagrażają, traktujemy ich z wrogością i pragniemy się od nich oddzielać murem.

            Stanęła w wypowiedziach sprawa, jaką formę przyjąć mają przyszłe spotkania. Padły propozycję tańca i śpiewania pieśni, a także spotkań na innych płaszczyznach. Poparłem formę pieśni i tańca w których uczestniczyć mogę tym ostatnim w formie widza, natomiast w pieśniach wezmę czynny udział, gdyż jestem od dziecięcych lat zakochany w pieśniach.

            Głos zabrał starszy Pan, przekazując nam broszurę o swojej córce mistrzyni w szachach, która na Olimpiadzie Szachowej w Baku  2016 wzięła udział w drużynowym zdobyciu przez Polki srebrnego medalu. Przeczytałem z zainteresowanie opisy szachowych smagań i z ciekawością obejrzałem kilkakrotnie zdjęcia. W szachy od dziecka lubiłem grać.

            Dlaczego będę przychodził na spotkania „Warstw”? Bo nie czuję się osamotniony w grupie ludzi podobnie myślących jak ja. Kiedy widziałem tłumy narodowców maszerujących z hasłami nienawiści skierowanymi przeciwko mniejszością  narodowym i wspólnocie narodów, poczułem zagrożenie podobne do ciemnych czasów utraty wolności. Znalazłem analogię do faszystowskich bojówek Hitlerjugend, działalności komsomolców w ZSRR oraz ORMO i ZOMO w PRL. Kiedy usłyszałem o uzbrajaniu młodych ludzi w Obronie Terytorialnej, poczułem jeszcze większe zagrożenie. Nie będzie już pieniędzy na śmigłowce Caracal, Black hawk czy inne, bo potrzebne będą na uzbrajanie młodych ludzi potrzebnych do tłumienia ruchów społecznych i obrony władzy. Wiadomo, że Polacy nie oddadzą zdobyczy struktur demokratycznych ostatnich lat.

            Na ile spotkanie stało się owocne oceni przyszła broszura „Warstw”

            Poniżej prezentuję kilka zrobionych na spotkaniu zdjęć.

Teofil Lenartowicz
Wrocław, dnia 12 listopada 2016